niedziela, 2 lutego 2014

Spaghetti Choyanyż

Bondziorno!
No to OGIEŃ!! Ponieważ jutro jest poniedziałek, a dzisiaj niedziela - w sumie idąc tym tokiem, można zauważyć, że wczoraj była teściowa - musiałem spłodzić coś zarówno sytego jak i smacznego.  A że iż ponieważ, w niedzielę wszystkim się nic nie chce, więc zrobiłem wariację na temat spaghetti bolognese. Relatywnie szybko [ok 30min], choć z moją dokładnością w kuchni, wyszło o 30min dłużej..
Super smacznie, pikantnie, ale z nutką słodyczy i ziół. To połączenie jest naprawdę bardzo bardzo dobre!
Posmakuje zwłaszcza miłośnikom makaronów i makaroniarzy ;)

Improwizacja wieczoru:

  • 600g mięsa mielonego
  • 1 papryczka chilli - akurat mam peperoni, pokrojona w plasterki
  • 1 poszatkowana cebula biała
  • 2-3 ząbki czosnku, zmiażdżone
  • 1 marchew, starta na małych oczkach
  • 0.5 gwiazdki anyżu gwiazdkowanego, ewentualnie szczypta, jeśli jest w wersji 'proszek'
  • 30-40ml wina Choya, ewentualnie inne białe słodkie
  • 2-3 łyżki oliwy z oliwek
  • migdały
  • 1 łyżka miodu
  • tymianek
  • bazylia
  • oregano
  • ser żółty - ja akurat miałem Edam
  • makaron - w moim przypadku spaghetti al dente


Krótko, zwięźle i na talerz.



Na dużą patelnie wlewamy oliwę i na OGIEŃ!! średni, dorzucamy cebulę, i chilli, a po ok 2min dodajemy czosnek.
Gdy cebula mocno zmięknie, dorzucamy mięso mielone, posypujemy chyżo tymiankiem, dodajemy miód i troszkę migdałów [ok 15]. Wszystko mieszamy [tak, niestety takie szczegóły też opiszę, żeby nie było - a cebula się spaliła!]. Ja do tego duszącego się mixu dolałem jeszcze wino Choya - bo akurat to miałem pod ręką. Jest to białe japońskie wino robione z ichniejszej odmiany śliwek - smakuje specyficznie, morelowo, ale w tej potrawie sprawdziło się doskonale. Na osobnej patelni podsmażamy marchew i dorzucamy do reszty.
To wszystko dusimy na małym ogniu pod przykryciem ok 10-15min, od czasu do czasu mieszając. Jeśli mamy anyż w wersji 'gwiazdka' to go wyjmujemy.
Teraz czas na pomidory, wrzucamy, mieszamy i dusimy kolejne 10min, od czasu do czasu mieszając.
Na koniec, po zgaszeniu OGNIA!! dodajemy bogatą porcję bazylii i mniej bogatą, taką szlachecką porcję oregano. Mieszamy, odstawiamy.
Makaron - typ wg uznania, ale al dente.
Podajemy, posypujemy serem, jemy.

ps. Żona mówi, że bardzo smaczne. Ale to moja jedyna fanka ;)





Bondziorno!

Jak wiadomo, najgłupsze pomysły przychodzą w nocy albo po kilku głębszych.. Ten powstał z obu tych składników. Ruszam z odskocznią od bycia informatykiem, co jest równie pasjonujące jak łuskanie orzechów włoskich przy oglądaniu M jak Miłość.

Na tym blogu będę mógł pozwolić sobie na skrajnie nudny opis procedury powstawania potraw kuchni, która zionie ogniem dwa razy ;] albo inne wynurzenia.